Lerone Murphy skomentował fakt, że został pominięty w walce o pas dywizji piórkowej, do której dojdzie na gali UFC 325 w Sydney.
W ubiegłym tygodniu Dana White zaanonsował kilka mistrzowskich zestawień, do których dojdzie na najbliższych galach UFC. Choć kibice spodziewali się ogłoszeń to byli mocno zdziwieni pojedynkami, które wybrali matchmakerzy i prezes najlepszej ligi MMA na świecie.
Spore zaskoczenie wywołała zwłaszcza walka o pas kategorii piórkowej, w której spotkają się Alexander Volkanovski i Diego Lopes. Fani nie rozumieją dlaczego Diego Lopes tak szybko otrzymał szansę rewanżu podczas, gdy w kolejce było dwóch świetnych pretendentów, którzy jeszcze o pas nie walczyli.
Jednym z zawodników był bez wątpienia Lerone Murphy, który w rozmowie z Arielem Helwanim odniósł się do tego, że został pominięty w walce o pas dywizji piórkowej na UFC 325.
– W pierwszej chwili kiedy się dowiedziałem, cóż nie będę oszukiwał na pewien czas nie czułem miłości do MMA. Wybrałem ten sport, a nie boks bo wierzyłem, że nie będzie tu polityki. Myślałem, że to proste: robisz dobrą robotę, najlepsi walczą z najlepszymi i że w ten sposób to działa. To co najbardziej mnie zabolało to właśnie fakt, że to jest biznes. Cóż będę dalej walczył, wygrywał i prędzej czy później dojdę na szczyt i zostanę mistrzem.
Lerone Murphy zamierza dokładać do rekordu kolejne wygrane do momentu, w którym UFC nie będzie mieć wyjścia i po prostu będzie musiało przyznać mu walkę o pas.