Merab Dvalishvili doskonale zdaje sobie sprawę z zagrożenia, jakie niesie ze sobą kolejna walka z Petrem Yanem. Przed trylogią na UFC 333 Gruzin wrócił pamięcią do ostatniego pojedynku i przyznał, że wyciągnął z bolesnej porażki ważną lekcję.
Mistrz kategorii koguciej UFC Petr Yan powróci do oktagonu jeszcze w tym roku. Rosjanin wystąpi w co-main evencie UFC 333, gdzie po raz trzeci skrzyżuje rękawice z Merabem Dvalishvilim. Biorąc pod uwagę historię obu zawodników oraz stawkę pojedynku, starcie śmiało można określić mianem jednego z największych w historii dywizji koguciej.
Yan sprawił ogromną niespodziankę podczas UFC 323. Rosjanin pokonał wówczas jednogłośną decyzją sędziów panującego mistrza i zrewanżował się Dvalishviliemu za wcześniejszą porażkę. Bilans bezpośrednich pojedynków wynosi więc 1-1, a trylogia ma ostatecznie rozstrzygnąć ich wieloletnią rywalizację.
Przed drugim spotkaniem z Yanem Gruzin był wymieniany w gronie najlepszych zawodników UFC bez podziału na kategorie wagowe. Wygrana na UFC 333 może pozwolić mu ponownie znaleźć się w ścisłej czołówce rankingu P4P. Dvalishvili wie jednak, że tym razem musi podejść do przygotowań nieco inaczej.
Dvalishvili nie lekceważy Yana. „Zaskoczyło mnie, jak mocno bije”
Merab Dvalishvili pojawił się w programie The Ariel Helwani Show, gdzie opowiedział o nadchodzącym trzecim starciu z Yanem. Gruzin otwarcie przyznał, że czeka go jedno z najtrudniejszych wyzwań w karierze.
– Mam przed sobą jedno z najtrudniejszych wyzwań. Zazwyczaj radzę sobie bardzo dobrze, kiedy wiem, że czeka mnie trudny przeciwnik i poważne wyzwanie – powiedział Dvalishvili o Yanie.
Były mistrz nie zamierza oczywiście oszczędzać się na treningach, ale jednocześnie wyciągnął wnioski z poprzedniego obozu. Jego zdaniem przed rewanżem pracował ciężko, lecz zabrakło odpowiedniej regeneracji. W efekcie jeszcze przed wejściem do oktagonu doprowadził swój organizm do przemęczenia.
– Pracuję bardzo ciężko, ale teraz staram się robić to mądrzej. Przed ostatnią walką również ciężko trenowałem, ale nie robiłem przerw i po prostu się zajechałem. Petr Yan nigdy nie będzie dla mnie łatwym przeciwnikiem. Wiedziałem o tym wcześniej, ale zaskoczyło mnie, jak dobry jest i jak mocno uderza.
Dvalishvili nie próbował przy tym budować pewności siebie efektownymi zapowiedziami. Wręcz przeciwnie – wprost przyznał, co może go spotkać, jeśli ponownie popełni błędy podczas przygotowań.
– Jeśli nie przygotuję się naprawdę, naprawdę dobrze, znowu spuści mi łomot.
Przed trzecim pojedynkiem trudno zatem zarzucić Gruzinowi lekceważenie mistrza. Dvalishvili przekonał się już na własnej skórze o klasie oraz sile uderzeń Yana. Na UFC 333 będzie chciał udowodnić, że potrafił wyciągnąć odpowiednie wnioski z ubiegłorocznej porażki.