Michael Chandler zaskoczył po UFC 329. Stanął w obronie Conora McGregora i uciął krytykę

Jakub
0
Opublikowano: 14 lipca 2026

Nie brakuje osób, które po gali UFC 329 zarzucały Conorowi McGregorowi brak przygotowania lub nawet chęci do walki. Z zupełnie inną oceną sytuacji wystąpił jednak Michael Chandler. Amerykanin zdecydowanie stanął w obronie byłego podwójnego mistrza UFC i nie ma wątpliwości, że Irlandczyk zrobił wszystko, by wrócić do oktagonu.

Powrót McGregora zakończył się katastrofą. Po pięciu latach przerwy „The Notorious” wytrzymał w walce z Maxem Hollowayem zaledwie kilkadziesiąt sekund. Już na samym początku pojedynku doznał poważnej kontuzji prawego kolana po próbie efektownego kopnięcia z obrotu. Wszystko wskazuje na to, że Irlandczyka czeka operacja oraz długa przerwa od startów.

„Można o nim mówić wiele, ale nie to”

Michael Chandler doskonale zna kulisy powrotu McGregora. To właśnie z nim Irlandczyk miał zmierzyć się podczas gali UFC 303. Walka została jednak odwołana po kontuzji palca u stopy, której McGregor doznał na finiszu przygotowań.

Po wydarzeniach z UFC 329 w mediach społecznościowych pojawiło się wiele głosów sugerujących, że były mistrz UFC wyszedł do klatki jedynie dla pieniędzy. Chandler stanowczo odrzucił takie opinie.

Byłbym absolutnie najbardziej zaskoczoną osobą na świecie, gdyby Conor przyszedł tam tylko po wypłatę. Że wszedł do klatki, kulejąc, z nastawieniem: „Nie obchodzi mnie to”, dał wam minutę walki, ogolił głowę na irokeza, przeszedł prezentację i po chwili się wycofał. Jednego na pewno nie można o nim powiedzieć – nie jest człowiekiem, który się poddaje. Nie jest też oszustem.

Zdaniem Amerykanina w sportach walki nie wszystko da się zaplanować, a poważne kontuzje potrafią zdarzyć się w najmniej spodziewanym momencie.

Organizm jest nieprzewidywalny, podobnie jak sama walka. Wiele osób pytało mnie, dlaczego Conor od razu ruszył z takim kopnięciem. Ale przecież on od lat walczy właśnie w taki sposób. Jestem tak samo zawiedziony jak wszyscy. Atmosfera w T-Mobile Arena była niesamowita. A przecież to ja powinienem być najbardziej rozczarowany. On w końcu wrócił do oktagonu i wierzę, że naprawdę chciał ze mną zawalczyć. Wierzę, że próbował doprowadzić do tej walki i właśnie tak wyglądały negocjacje. Los zdecydował jednak inaczej. Myślę też, że po wycofaniu się z naszej walki w 2024 roku chciał dotrzymać słowa i doprowadzić do pojedynku, pod którym widniały nasze nazwiska.

Na zakończenie Chandler przekonywał, że kibice nie powinni jeszcze skreślać Irlandczyka.

Wiem, że wszyscy są rozczarowani, ale obserwujcie, co będzie dalej. To nie jest ostatni raz, kiedy zobaczycie Conora. Jestem ciekaw, jak potoczy się jego historia.

Choć Chandler wciąż nie wyklucza, że kiedyś spotka się z McGregorem w oktagonie, obecnie taki scenariusz wydaje się odległy. Amerykanin nie wygrał walki od UFC 274, a w swoim ostatnim występie musiał uznać wyższość Mauricio Ruffy’ego podczas gali UFC Freedom 250.

Zostaw ocenę
0
0
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments