XTB KSW 120: Sebastian Przybysz zdominował Skriversa w Gdyni

Jakub
0
Opublikowano: 18 lipca 2026

Podczas KSW 120 w Gdyni nie mogło zabraknąć największej lokalnej gwiazdy. Sebastian Przybysz zmierzył się z Edgarsem Skriversem.

Były czempion wagi koguciej wracał dziś do okrągłej klatki, by raz jeszcze udowodnić swoją wartość. W ostatniej potyczce „Sebić” dość zaskakująco przegrał z Vitalijem Yakymenko, który odebrał mu tytuł KSW. Przybysz nie ukrywał w social mediach, iż liczył na rewanż. Ukrainiec jednak zdecydował się nie brać od razu potyczki z Sebastianem.

Po drugiej stronie okrągłej klatki miał znaleźć się Rogério Bontorin. Brazylijczyk pechowo doznał urazu, który wykluczył go z udziału w KSW 120. W jego miejsce wskoczył Edgars Skrivers, który jeszcze w tym roku występował się pod szyldem PFL. Łotysz w ubiegłym roku powrócił po siedmiu latach do MMA. Przez ten czas jednak pozostawał aktywny sportowo, tocząc boje czy to w formule Karate, czy grapplingu.

KSW 120: Przybysz vs Skrivers – kto wygrał?

RUNDA 1. – Skrivers zaczął od kopnięć na łydkę. Przybysz oszczędnie, posłał tylko jedno. Polak dużo kiwał, badając ruchy Łotysza. Sebastian powoli uruchamiał pięści, dokładając też kopnięcia na nogi. Skrivers był statyczny, schował się za gardą przy serii „Sebicia”. Łotysz dobrze skontrował prawym akcję Przybysza. Kolejna udana akcja Polaka, który smagnął lewym sierpem brodę rywala. Skrivers czaił się na mocny cios, ale za moment oberwał kolejnymi razami od Polaka. Kolejna groźna akcja Skriversa, potężny lewy cep przeciął powietrze. Łotysz odczuwał kolejne kopnięcia Przybysza, który ustawiał sobie przeciwnika w 1. odsłonie.

RUNDA 2. – Przybysz kontynuował okopywanie nogi Skriversa, który przejął środek klatki i napierał na Polaka. Sebastian nie dawał mu chwili wytchnienia i raz po raz atakował rywala. Łotysz dobrze bił lewym sierpem w kontrze na niskie kopnięcie Polaka, ale ten odpowiedział mocną serią. Przybysz poszukał high kicka, a po przechwycie zaatakował jeszcze backfistem. Skrivers zaczął krwawić po prawym prostym Polaka, który bił często, dominował, ale raczej nie mógł myśleć o nokaucie. Zbliżał się raz po raz do Przybysza, trafiał pojedynczymi uderzeniami, ale brakowało serii, którą mógł myśleć o odwróceniu losów walki. Jak pokazały statystyki, Łotysz skupiał się na głowie „Sebicia”, który z kolei mieszał płaszczyzny swych akcji.

RUNDA 3. – Choć Sebastian Przybysz zdawał się przeważać na kartach punktowych, to nie zamierzał dać chwili wytchnienia rywalowi. Ten jednak nie dawał po sobie poznać, by kolejne akcje ofensywne robiły różnicę. Przybysz bił i kopał, celując a to w głowię, a to hakiem w żebra, a to kopnięciem w nogę, czy pod łokieć. „Sebić” unikał bezpośrednich wymian, które mogły dać szansę Skriversowi. Polak hamował swe zapędy za namową trenera Shamaeva, choć było widać, że wdałby się w bijatykę. Skrivers podkręcił tempo w ostatnich 90 sekundach. Próbował presji na Przybyszu, który jednak robił swoje i dociągnął walkę do ostatniego gongu.

WYNIK: Sebastian Przybysz wygrał jednogłośną decyzją sędziów.

Zostaw ocenę
0
0
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments